Lekarze mnie zachwycają.
Boję się ich.
Boję się, że wystarczy istnienie lekarza, by dokonało się istnienie choroby.
Jak dobro i zło.
Psychodeliczny rap.
Pani w białym fartuchu pyta piąty raz o środki psychoaktywne.
Jest przekonana, że ma do czynienia z ć.p.u.n.k.ą lepszego gatunku.
Pyta mnie o Marię, zioło, trawę.
Bardzo wprost.
Bardzo mi przykro.
Że nie bywam na imprezach.
potem mówi mi, że jestem zła, że wykańczam organizm, ona każe mi jeść, ona każe mi przyjść, ona każe mi leżeć.
i nikt nie wie, czy to, co siedzi mi w ciele to dusza czy jakiś wielki psychodeliczny i stricte metaforyczny nowotwór.
wrócę za tydzień.
- Listening to: Kaliber 44
- Reading: (...)rozszerzenie w normie,zawapnenie wyra%
- Watching: tomograficzne obrazki. :juggle:
- Playing: w głowie :blahblah:
- Eating: zapiekane bułki
- Drinking: :juggle: